FORUM PRZENIESIONO POD NOWY ADRES: http://drlucy.pl/forum

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - halinka

Strony: [1] 2 3 ... 17
1
Nasze collie / Odp: Aronek i Livia ( Nico i Emi w sercu na zawsze)
« dnia: 10.03.2015 17:13:31 pm »
Nie wiem co napisać. No, nie wiem. Czuję się jakbym to ja straciła przyjaciela. Jakby od nas odszedł domownik. Płaczę razem z tobą Helenko.

2
Pytania i propozycje związane z forum / Odp: Forumowicze WAŻNE!
« dnia: 08.03.2015 19:47:53 pm »
Nie wiedziałam czy mogę przenieść odpowiedzi miłych znajomych na teksty Innusi, więc dałam tylko swoje posty. Nie wiem czy dobrze. Jeśli dobrze to chętnie pomogę poprzenosić i posty innych.

3
Pytania i propozycje związane z forum / Odp: Forumowicze WAŻNE!
« dnia: 07.03.2015 21:01:26 pm »
Jak rozumiem mogę skopiować ze starego forum posty i już na nowym dalej mogę pisać.
Czy lepiej będzie rozpocząć wątek od nowa, a na początku dać link do archiwum?

4
Nasze collie / Odp: Król Leo
« dnia: 24.02.2015 10:32:58 am »
Cudne zdjęcia. Piesek najszczęśliwszy.

5
Nasze collie / Odp: CARO
« dnia: 24.02.2015 10:30:29 am »
A ja tak sobie myślę, że Caro dzięki wam wzmacnia się psychicznie, że jesteście dla niego najważniejsi. Pozdrawia was stadko z Łodzi wraz z opiekunami.

6
Nasze collie / Odp: Fiord & Nerosław
« dnia: 08.02.2015 16:20:36 pm »
Te zdjęcia z dzieckiem mnie wzruszyły. Wywołały też falę wspomnień. Jak to kiedyś moje dzieci, a potem wnuki itd.

7
Nasze collie / Odp: Aronek i Livia ( Nico i Emi w sercu na zawsze)
« dnia: 08.02.2015 16:17:19 pm »
Po tych psach widać, że są szczęśliwe. Oglądanie takich zdjęć to szczęście dla tych co kochają swoich czworonożnych przyjaciół.

8
Nasze collie / Odp: Psy, koty i cała reszta.
« dnia: 08.02.2015 16:14:10 pm »

Minął najgorszy czas dla zwierząt. Witanie przyszłych radosnych dni przez ludzi jakoś przeżyliśmy. Niestety  spóźniony entuzjasta wybuchów, długo po sylwestrowym szaleństwie, pewnego wieczoru , gdy byliśmy na spacerze urządził sobie poligon. Wielbiciel hałasu  obwieszczał światu swą nienawiść do ciszy. On tu rządzi, jego słychać na kilometr. Bohater spod znaku petardy wygrywał swoją obrzydliwą wojenkę nie bardzo wiadomo z kim, ale czuł się jak zdobywca. Raz po raz walił hukowymi wynalazkami, grzmiało, dymiło, aż nam w uszach dzwoniło. Uciekaliśmy  do domu, tam bezpiecznie, tam nie krzywdzą psów. Na drugi dzień Miodek niespokojny, zziajany jakiś, oczy szkliste, po dworze chodzi dziwnie i nie robi tego co trzeba. To do lekarza. Jak biedaczek zerwał się do panicznego biegu to naruszył sobie coś w chorym przecież kręgosłupie. Dostał leki, ale niestety poprawa niewielka. Mieliśmy noce pełne światła, rozmów telefonicznych, wychodzeń na dwór, wyciągania zimnych rzeczy z zamrażarki, aby zmniejszyć dolegliwość kręgosłupa i smutku pańciostwa. Ja to taka wrażliwa jestem, że w drugim pokoju spałam. Nie mogłam patrzeć jak kolega cierpi. Zaglądałam w momentach ważnych tzn. gdy po zastrzyku lub wzięciu proszeczka była nagroda. Miodek smakołyki zjadał, my też, więc wiedziałam, że nie może być źle.   Zresztą tylko kotykoty urzędowały z pańcią i Miodkiem. Mamrotek zaprzestał gry na żaluzjach, Dusia kładła się obok chorego psa i wiecie, że on był jej wdzięczny za te kompresiki. Po którymś tam zastrzyku Profesorek zaczął być w domu, a nie na jakiejś wyspie stworzonej przez ból. Każde jego bystrzejsze spojrzenie było skrzętnie notowane  i relacjonowane doktorowi. A ten kiwał mądrze głową i stwierdzał, że żeby to nie był collie to miałby do dyspozycji więcej leków, a tak rasa nas trzyma w ryzach. Cieszmy się każdym dniem z pupilem. Halinka wylała morze łez, wkurzyła się na złośliwy los i jak nastąpiło pogorszenie to uzgodniła z lekarzem, że trudno, ale ona zaserwuje Miodkowi coś co nie jest na kręgosłup tylko na co innego. Nie zniesie dłużej widoku nieprzytomnego z powodu cierpienia psa.  Nie śpi, nie je , nie pije tylko cierpi. Wóz albo przewóz - stwierdziła do męża. I tak zrobiła. Sercem myślała o chorobie psa. Po pierwsze  może problem siedzi w głowie psa. Tak boi się potwornego bólu, że gdy tylko mimo środków przeciwbólowych coś go łupnie w krzyżu to wpada w panikę. Musimy mu ten lęk wybić z głowy , wykazać, że strach ma wielkie oczy. Doktor i pańcio tylko przytakiwali. Stan  ciężki to  każdy pomysł dobry. Zaserwowano, więc  Miodkowi lek uspokajający. A jak ma takie opuszczone rusztowanie to pewnie dyskomfort odczuwają  jego narządy. - perorowała zachęcona brakiem sprzeciwu co do leczenia psa pańcia. Już wcześniej wprowadziła dietę na sikanie i tu było dobrze. No to pigułeczki na lepsze trawienie, na poprawę jelit i wątroby. Po paru godzinach był efekt. Po raz pierwszy od wielu dni Miodek spał jak suseł. I tak jest do dzisiaj.  A kumpel jeszcze z nami dziwnym truchcikiem biega, ba nawet jak się kłóciliśmy o piłeczkę to on nam ją zabrał. Nam zdrowym. Ja to się tak przestraszyłam chorowania, że zaczęłam dbać o kondycję. Pierwsza pędzę za aportem, jeszcze trochę i będę lepsza od Naszki, która niestety bystrzejsza jest w tej dziedzinie. Ale ja miałam przerwę w aktywności fizycznej z powodu żywiołowej niechęci do ruchu. Zdarza się.
Mamy żal do ludzkiej bezmyślności, do braku wyobraźni i skrajnego egoizmu. Już trudno zniesiemy jakoś jednonocne strzelania, ale żeby urządzać hukowe atrakcje w każdy dzień, kiedy tylko przyjdzie ochota, to ja Inna składam oficjalny protest. Gdyby nie ta gwałtowna ucieczka, bieg bez tchu Profesorek byłby zdrowy.

9
Nasze collie / Odp: Psy, koty i cała reszta.
« dnia: 30.01.2015 08:29:26 am »
Dzięki Helence odnalazłam forum. Przyznam, że brakowało nam wiadomości o psach, których polubiliśmy. U nas dzieje się, dzieje i to nie zawsze dobrze się dzieje. To zaczynam relację.
No to mamy pod górkę. Po dokładnym przebadaniu Miodka pańcia czujnym i podejrzliwym  okiem spojrzała na resztę stada. Uwielbiająca spiskowe teorie dziejów wymyśliła, że tak cudownie pięknie nie może być. Pozory mylą. Miły od czasu do czasu miewał krótkotrwałe biegunki. Bez dodatkowych wyjść, bez utraty apetytu i wymiotów, tylko porteczki przybrudzone. A ja sobie kilka razy zmoczyłam futerko tym co nie trzeba. Latała z godzinę z okropną łychą i myślała, że ja nie na trawę tylko do tego draństwa nasikam. W życiu. Wstrzymałam całkowicie wydalanie. Mądrale uzgonili z lekarzem, że zrobi mi się profil nerkowy, a przy okazji to i trzustkowy. Grzecznie daliśmy sobie z Miłym łapki powiązać i krwi utoczyć. I tu niespodzianka. Oboje mamy niedoczynność trzustki. Ja bezobjawowo zmagam się z brakiem enzymów, chociaż mam gorsze wyniki niż kumpel. Widząc smutną minę Halinki  uległam panice. Skąd medycznie niewykształcony pies ma wiedzieć co go czeka jak mu lekarz tajemnice organizmu odsłoni? Jak się zorientowałam, że mamy jeść często i nie musimy do końca życia tylko chrupkami zapełniać brzuszki   to już byłam szczęśliwa . Nie raz dziennie jak do tej pory tzn. od rana do wieczora tylko cztery, pięć razy z dodatkiem enzymów. Proszeczek sypany w mięsko znika w naszych paszczach natychmiast. Lubimy się leczyć. Nasza pasja to leczenie. Miodek chyba jest przeciwnego zdania. Miał badania i prześwietlenia w zwiąku z silną bolesnością brzucha przy dotykaniu. Biedaczek ma chory kręgosłup. To już wiedzieliśmy, ponieważ po przyjściu do naszego domu trzeba było szybko poddać go operacji. Miał olbrzymią prostatę z licznymi torbielami. Teraz się przestraszyli, że może coś jednak się nadal dzieje z tym narządem i dawaj go na stół pod rtg . Okazało się, że brak powodów do niepokoju i ten ból może być od dziobów na kręgosłupie. Dostał króciutką narkozę i od tego czasu bolesność zniknęła. Pańcia i pańcio postanowili znosić i wnosić  Miodusia po schodach. Czarny sobie tego nie życzy i jak kiedyś trzeba było psa wypraszać z windy tak teraz pierwszy wypada i sunie jak błyskawica po schodach. Jak wracamy to już go teraz przytrzymują przed sztuczną nierównością, ale on i tak choć na jeden schodek musi wejść. Hi, hi Halinka  tak się kiedyś spieszyła żeby kochanego kolaczka dopaść przed groźnymi dla jego kręgosłupa przeszkodami, że jej coś przeszkoczyło i musiała prochy brać.
Jest nas w tym domu sześć sztuk. Naszenia i Dusia zdrowe, a reszta chore. Kotek Mamrotek ma śladowe ilości piasku w pęcherzu i musi dużo pić. A zmusić kota do picia to jest sztuka wielka. Daliśmy radę. Nie zapomnNo to mamy pod górkę. Po dokładnym przebadaniu Miodka pańcia czujnym i podejrzliwym okiem spojrzała na resztę stada. Uwielbiająca spiskowe teorie dziejów wymyśliła, że tak cudownie pięknie nie może być. Pozory mylą. Miły od czasu do czasu miewał krótkotrwałe biegunki. Bez dodatkowych wyjść, bez utraty apetytu i wymiotów, tylko porteczki przybrudzone. A ja sobie kilka razy zmoczyłam futerko tym co nie trzeba. Latała z godzinę z okropną łychą i myślała, że ja nie na trawę tylko do tego draństwa nasikam. W życiu. Wstrzymałam całkowicie wydalanie. Mądrale uzgodnili z lekarzem, że zrobi mi się profil nerkowy, a przy okazji to i trzustkowy. Grzecznie daliśmy sobie z Miłym łapki powiązać i krwi utoczyć. I tu niespodzianka. Oboje mamy niedoczynność trzustki. Ja bezobjawowo zmagam się z brakiem enzymów, chociaż mam gorsze wyniki niż kumpel. Widząc smutną minę Halinki uległam panice. Skąd medycznie niewykształcony pies ma wiedzieć co go czeka jak mu lekarz tajemnice organizmu odsłoni? Jak się zorientowałam, że mamy jeść często i nie musimy do końca życia tylko chrupkami zapełniać brzuszki to już byłam szczęśliwa . Nie raz dziennie jak do tej pory tzn. od rana do wieczora tylko cztery, pięć razy z dodatkiem enzymów. Proszeczek sypany w mięsko znika w naszych paszczach natychmiast. Lubimy się leczyć. Nasza pasja to leczenie. Miodek chyba jest przeciwnego zdania. Miał badania i prześwietlenia w związku z silną bolesnością brzucha przy dotykaniu. Biedaczek ma chory kręgosłup. To już wiedzieliśmy, ponieważ po przyjściu do naszego domu trzeba było szybko poddać go operacji. Miał olbrzymią prostatę z licznymi torbielami. Teraz się przestraszyli, że może coś jednak się nadal dzieje z tym narządem i dawaj go na stół pod rtg . Okazało się, że brak powodów do niepokoju i ten ból może być od dziobów na kręgosłupie. Dostał króciutką narkozę i od tego czasu bolesność zniknęła. Pańcia i pańcio postanowili znosić i wnosić Miodusia po schodach. Czarny sobie tego nie życzy i jak kiedyś trzeba było psa wypraszać z windy tak teraz pierwszy wypada i sunie jak błyskawica po schodach. Jak wracamy to już go teraz przytrzymują przed sztuczną nierównością, ale on i tak choć na jeden schodek musi wejść. Hi, hi Halinka tak się kiedyś spieszyła żeby kochanego kolaczka dopaść przed groźnymi dla jego kręgosłupa przeszkodami, że jej coś przeskoczyło i musiała prochy brać. Jest nas w tym domu sześć sztuk. Naszenia i Dusia zdrowe, a reszta chore. Kotek Mamrotek ma śladowe ilości piasku w pęcherzu i musi dużo pić. A zmusić kota do picia to jest sztuka wielka. Daliśmy radę. Nie zapomnę jak trzeba było dać kocurkowy mocz do badania. Nocną porą opiekunka wstała, umyła i wyparzyła kuwetę, płynne jedzonko miauczkowi podtykała i czekała na efekty. Mamrocio latał po mieszkaniu jak szalony, mocz już mu oczami chyba wychodził, ale co poszedł do łazienki to brak piasku mu przeszkadzał, więc wypadał i przebierał nóżkami wydając rozpaczliwe dźwięki.W końcu stracił kontrolę i na środku pokoju stworzył kałużę. Halinka cap za strzykawkę i bezcenny mocz został do badań dostarczony. Podłoga na kontakt z produktem pracy nerek kocurka była przygotowana. Umyta jak na święta. A nam wolno było zejść z łózek i infekować przestrzeń.

ę jak trzeba było dać kocurkowy mocz do badania. Nocną porą opiekunka wstała, umyła i wyparzyła kuwetę, płynne jedzonko miauczkowi podtykała i czekała na efekty. Mamrocio latał po mieszkaniu jak szalony, mocz już mu oczami chyba wychodził, ale co poszedł do łazienki to brak piasku mu przeszkadzał, więc wypadał i przebierał nóżkami wydając rozpaczliwe dźwięki.  W końcu stracił kontrolę i na środku pokoju stworzył kałużę. Halinka cap za strzykawkę i bezcenny mocz został do badań dostarczony. Podłoga na kontakt z produktem pracy nerek kocurka była przygotowana. Umyta jak na święta. A nam wolno było zejść z łózek i infekować przestrzeń.

10
Nasze collie / Odp: Aronek i Livia ( Nico i Emi w sercu na zawsze)
« dnia: 30.01.2015 08:21:18 am »
Helenko to są zdjęcia najszczęśliwszych psów.

11
Nasze collie / Odp: Fiona i Cortez
« dnia: 03.11.2014 21:04:27 pm »
Lucynko prosimy o zdjęcia. Nie żałuj nam widoku szczęśliwych psów.

12
Tęczowy most / Odp: Colin czeka na miłość i dom
« dnia: 03.11.2014 21:02:24 pm »
Znów trzeba zapłakać. Piesku miałeś najwspanialszą opiekunkę i wiem, że zrobiła dla ciebie wszystko co można. Była z tobą do końca.

13
W nowym domu / Odp: Cezar - śniady pies w Olsztynie
« dnia: 02.11.2014 20:52:18 pm »
Ja nie bardzo wierzę w idealny kręgosłup. Z opisu zachowania pieska brałabym pod uwagę jednak jakieś zmiany w kręgosłupie. Czy to było prześwietlenie całego grzbietu czy tylko jego tylnej części?
Jak długo już piesek bierze owe ziołowe pigułki?

14
U nas już święta. Psy w zachwycie, koty myszki pochowały na gorsze czasy. Miodeczek tak się uaktywnił szukając smakołyków, że biega po domu jak szczeniaczek. Reszta jak cień za Profesorkiem. Może znajdzie jedzonko, może uprosi. Trzeba czujnym być.
Dziękujemy.

15
Małopolska / Odp: Kamaro prosi o pomoc finansową i szuka domu !
« dnia: 23.10.2014 09:44:58 am »
Liczna grupa z Łodzi wdzięczna za najcudowniejsze prezenty, które ma dzięki Kamaro już zbiera grosik do grosika. Tylko koty najbiedniejsze z biednych wyrwane ulicy musiały teraz parę złotówek dostać.
Ale byłoby fajnie jakbyśmy byli bogaci.

Strony: [1] 2 3 ... 17