FORUM PRZENIESIONO POD NOWY ADRES: http://drlucy.pl/forum

Możesz pomóc



Pomocnik

Facebook

Przetłumacz stronę


Mapa odwiedzin

Pogoda na dziś

Tu docieramy

Autor [EN] [PL] [ES] [PT] [IT] [DE] [FR] [NL] [TR] [SR] [SA] [RU] Wątek: Psy, koty i cała reszta.  (Przeczytany 8902 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Lucyja

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 3695
    • Zobacz profil
Odp: Psy, koty i cała reszta.
« Odpowiedź #45 dnia: 21.10.2014 18:43:03 pm »
Chyba w każdym domu każdy psiak ma kilka imion, no bo przecież nie może być inaczej  :poli:
Wasze imiona są przeurocze ! No i że do stada dostał się likaon, to też jest coś  :D
Pozdrawiam wszystkie futrzaki i ich panciostwo :)
Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.
— Jan Paweł II

Offline halinka

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 254
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Psy, koty i cała reszta.
« Odpowiedź #46 dnia: 30.01.2015 08:29:26 am »
Dzięki Helence odnalazłam forum. Przyznam, że brakowało nam wiadomości o psach, których polubiliśmy. U nas dzieje się, dzieje i to nie zawsze dobrze się dzieje. To zaczynam relację.
No to mamy pod górkę. Po dokładnym przebadaniu Miodka pańcia czujnym i podejrzliwym  okiem spojrzała na resztę stada. Uwielbiająca spiskowe teorie dziejów wymyśliła, że tak cudownie pięknie nie może być. Pozory mylą. Miły od czasu do czasu miewał krótkotrwałe biegunki. Bez dodatkowych wyjść, bez utraty apetytu i wymiotów, tylko porteczki przybrudzone. A ja sobie kilka razy zmoczyłam futerko tym co nie trzeba. Latała z godzinę z okropną łychą i myślała, że ja nie na trawę tylko do tego draństwa nasikam. W życiu. Wstrzymałam całkowicie wydalanie. Mądrale uzgonili z lekarzem, że zrobi mi się profil nerkowy, a przy okazji to i trzustkowy. Grzecznie daliśmy sobie z Miłym łapki powiązać i krwi utoczyć. I tu niespodzianka. Oboje mamy niedoczynność trzustki. Ja bezobjawowo zmagam się z brakiem enzymów, chociaż mam gorsze wyniki niż kumpel. Widząc smutną minę Halinki  uległam panice. Skąd medycznie niewykształcony pies ma wiedzieć co go czeka jak mu lekarz tajemnice organizmu odsłoni? Jak się zorientowałam, że mamy jeść często i nie musimy do końca życia tylko chrupkami zapełniać brzuszki   to już byłam szczęśliwa . Nie raz dziennie jak do tej pory tzn. od rana do wieczora tylko cztery, pięć razy z dodatkiem enzymów. Proszeczek sypany w mięsko znika w naszych paszczach natychmiast. Lubimy się leczyć. Nasza pasja to leczenie. Miodek chyba jest przeciwnego zdania. Miał badania i prześwietlenia w zwiąku z silną bolesnością brzucha przy dotykaniu. Biedaczek ma chory kręgosłup. To już wiedzieliśmy, ponieważ po przyjściu do naszego domu trzeba było szybko poddać go operacji. Miał olbrzymią prostatę z licznymi torbielami. Teraz się przestraszyli, że może coś jednak się nadal dzieje z tym narządem i dawaj go na stół pod rtg . Okazało się, że brak powodów do niepokoju i ten ból może być od dziobów na kręgosłupie. Dostał króciutką narkozę i od tego czasu bolesność zniknęła. Pańcia i pańcio postanowili znosić i wnosić  Miodusia po schodach. Czarny sobie tego nie życzy i jak kiedyś trzeba było psa wypraszać z windy tak teraz pierwszy wypada i sunie jak błyskawica po schodach. Jak wracamy to już go teraz przytrzymują przed sztuczną nierównością, ale on i tak choć na jeden schodek musi wejść. Hi, hi Halinka  tak się kiedyś spieszyła żeby kochanego kolaczka dopaść przed groźnymi dla jego kręgosłupa przeszkodami, że jej coś przeszkoczyło i musiała prochy brać.
Jest nas w tym domu sześć sztuk. Naszenia i Dusia zdrowe, a reszta chore. Kotek Mamrotek ma śladowe ilości piasku w pęcherzu i musi dużo pić. A zmusić kota do picia to jest sztuka wielka. Daliśmy radę. Nie zapomnNo to mamy pod górkę. Po dokładnym przebadaniu Miodka pańcia czujnym i podejrzliwym okiem spojrzała na resztę stada. Uwielbiająca spiskowe teorie dziejów wymyśliła, że tak cudownie pięknie nie może być. Pozory mylą. Miły od czasu do czasu miewał krótkotrwałe biegunki. Bez dodatkowych wyjść, bez utraty apetytu i wymiotów, tylko porteczki przybrudzone. A ja sobie kilka razy zmoczyłam futerko tym co nie trzeba. Latała z godzinę z okropną łychą i myślała, że ja nie na trawę tylko do tego draństwa nasikam. W życiu. Wstrzymałam całkowicie wydalanie. Mądrale uzgodnili z lekarzem, że zrobi mi się profil nerkowy, a przy okazji to i trzustkowy. Grzecznie daliśmy sobie z Miłym łapki powiązać i krwi utoczyć. I tu niespodzianka. Oboje mamy niedoczynność trzustki. Ja bezobjawowo zmagam się z brakiem enzymów, chociaż mam gorsze wyniki niż kumpel. Widząc smutną minę Halinki uległam panice. Skąd medycznie niewykształcony pies ma wiedzieć co go czeka jak mu lekarz tajemnice organizmu odsłoni? Jak się zorientowałam, że mamy jeść często i nie musimy do końca życia tylko chrupkami zapełniać brzuszki to już byłam szczęśliwa . Nie raz dziennie jak do tej pory tzn. od rana do wieczora tylko cztery, pięć razy z dodatkiem enzymów. Proszeczek sypany w mięsko znika w naszych paszczach natychmiast. Lubimy się leczyć. Nasza pasja to leczenie. Miodek chyba jest przeciwnego zdania. Miał badania i prześwietlenia w związku z silną bolesnością brzucha przy dotykaniu. Biedaczek ma chory kręgosłup. To już wiedzieliśmy, ponieważ po przyjściu do naszego domu trzeba było szybko poddać go operacji. Miał olbrzymią prostatę z licznymi torbielami. Teraz się przestraszyli, że może coś jednak się nadal dzieje z tym narządem i dawaj go na stół pod rtg . Okazało się, że brak powodów do niepokoju i ten ból może być od dziobów na kręgosłupie. Dostał króciutką narkozę i od tego czasu bolesność zniknęła. Pańcia i pańcio postanowili znosić i wnosić Miodusia po schodach. Czarny sobie tego nie życzy i jak kiedyś trzeba było psa wypraszać z windy tak teraz pierwszy wypada i sunie jak błyskawica po schodach. Jak wracamy to już go teraz przytrzymują przed sztuczną nierównością, ale on i tak choć na jeden schodek musi wejść. Hi, hi Halinka tak się kiedyś spieszyła żeby kochanego kolaczka dopaść przed groźnymi dla jego kręgosłupa przeszkodami, że jej coś przeskoczyło i musiała prochy brać. Jest nas w tym domu sześć sztuk. Naszenia i Dusia zdrowe, a reszta chore. Kotek Mamrotek ma śladowe ilości piasku w pęcherzu i musi dużo pić. A zmusić kota do picia to jest sztuka wielka. Daliśmy radę. Nie zapomnę jak trzeba było dać kocurkowy mocz do badania. Nocną porą opiekunka wstała, umyła i wyparzyła kuwetę, płynne jedzonko miauczkowi podtykała i czekała na efekty. Mamrocio latał po mieszkaniu jak szalony, mocz już mu oczami chyba wychodził, ale co poszedł do łazienki to brak piasku mu przeszkadzał, więc wypadał i przebierał nóżkami wydając rozpaczliwe dźwięki.W końcu stracił kontrolę i na środku pokoju stworzył kałużę. Halinka cap za strzykawkę i bezcenny mocz został do badań dostarczony. Podłoga na kontakt z produktem pracy nerek kocurka była przygotowana. Umyta jak na święta. A nam wolno było zejść z łózek i infekować przestrzeń.

ę jak trzeba było dać kocurkowy mocz do badania. Nocną porą opiekunka wstała, umyła i wyparzyła kuwetę, płynne jedzonko miauczkowi podtykała i czekała na efekty. Mamrocio latał po mieszkaniu jak szalony, mocz już mu oczami chyba wychodził, ale co poszedł do łazienki to brak piasku mu przeszkadzał, więc wypadał i przebierał nóżkami wydając rozpaczliwe dźwięki.  W końcu stracił kontrolę i na środku pokoju stworzył kałużę. Halinka cap za strzykawkę i bezcenny mocz został do badań dostarczony. Podłoga na kontakt z produktem pracy nerek kocurka była przygotowana. Umyta jak na święta. A nam wolno było zejść z łózek i infekować przestrzeń.
« Ostatnia zmiana: 30.01.2015 08:35:41 am przez halinka »

Offline Helenico

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 703
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Psy, koty i cała reszta.
« Odpowiedź #47 dnia: 31.01.2015 07:13:33 am »
Innusiu ! brakowało mi tych Twoich ciekawych opowieści ...!
Ucieszyłam się ,widząc Cię znów na forum , ale z każdym
przeczytanym zdaniem moja radość malała , by zamienić się
we współczucie ...dla całej Twojej czworonożnej rodzinki ,
a także dla Halinki , bo to Ona i Pańcio z takim oddaniem się
o Was troszczą . Widzę jednak ,że humor Ci dopisuje , więc
nie mam obaw , co do dalszej Twojej literackiej działalności .
Wszak jesteś jedynym kronikarzem w Tej wielkiej Rodzinie .
Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki razem z Aronkiem i Livcią .


Offline Lucyja

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 3695
    • Zobacz profil
Odp: Psy, koty i cała reszta.
« Odpowiedź #48 dnia: 02.02.2015 18:15:57 pm »
I mnie brakowało dalszej części pamiętnika o przygodach Innusi oraz jej ludzko-zwierzęcej rodzinki.
Trzymamy kciuki za zdrowie stadka, bo jak stadko będzie zdrowe, to i Halinka będzie mieć zdrowe nerwy ! :)
Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.
— Jan Paweł II

Offline halinka

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 254
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Psy, koty i cała reszta.
« Odpowiedź #49 dnia: 08.02.2015 16:14:10 pm »

Minął najgorszy czas dla zwierząt. Witanie przyszłych radosnych dni przez ludzi jakoś przeżyliśmy. Niestety  spóźniony entuzjasta wybuchów, długo po sylwestrowym szaleństwie, pewnego wieczoru , gdy byliśmy na spacerze urządził sobie poligon. Wielbiciel hałasu  obwieszczał światu swą nienawiść do ciszy. On tu rządzi, jego słychać na kilometr. Bohater spod znaku petardy wygrywał swoją obrzydliwą wojenkę nie bardzo wiadomo z kim, ale czuł się jak zdobywca. Raz po raz walił hukowymi wynalazkami, grzmiało, dymiło, aż nam w uszach dzwoniło. Uciekaliśmy  do domu, tam bezpiecznie, tam nie krzywdzą psów. Na drugi dzień Miodek niespokojny, zziajany jakiś, oczy szkliste, po dworze chodzi dziwnie i nie robi tego co trzeba. To do lekarza. Jak biedaczek zerwał się do panicznego biegu to naruszył sobie coś w chorym przecież kręgosłupie. Dostał leki, ale niestety poprawa niewielka. Mieliśmy noce pełne światła, rozmów telefonicznych, wychodzeń na dwór, wyciągania zimnych rzeczy z zamrażarki, aby zmniejszyć dolegliwość kręgosłupa i smutku pańciostwa. Ja to taka wrażliwa jestem, że w drugim pokoju spałam. Nie mogłam patrzeć jak kolega cierpi. Zaglądałam w momentach ważnych tzn. gdy po zastrzyku lub wzięciu proszeczka była nagroda. Miodek smakołyki zjadał, my też, więc wiedziałam, że nie może być źle.   Zresztą tylko kotykoty urzędowały z pańcią i Miodkiem. Mamrotek zaprzestał gry na żaluzjach, Dusia kładła się obok chorego psa i wiecie, że on był jej wdzięczny za te kompresiki. Po którymś tam zastrzyku Profesorek zaczął być w domu, a nie na jakiejś wyspie stworzonej przez ból. Każde jego bystrzejsze spojrzenie było skrzętnie notowane  i relacjonowane doktorowi. A ten kiwał mądrze głową i stwierdzał, że żeby to nie był collie to miałby do dyspozycji więcej leków, a tak rasa nas trzyma w ryzach. Cieszmy się każdym dniem z pupilem. Halinka wylała morze łez, wkurzyła się na złośliwy los i jak nastąpiło pogorszenie to uzgodniła z lekarzem, że trudno, ale ona zaserwuje Miodkowi coś co nie jest na kręgosłup tylko na co innego. Nie zniesie dłużej widoku nieprzytomnego z powodu cierpienia psa.  Nie śpi, nie je , nie pije tylko cierpi. Wóz albo przewóz - stwierdziła do męża. I tak zrobiła. Sercem myślała o chorobie psa. Po pierwsze  może problem siedzi w głowie psa. Tak boi się potwornego bólu, że gdy tylko mimo środków przeciwbólowych coś go łupnie w krzyżu to wpada w panikę. Musimy mu ten lęk wybić z głowy , wykazać, że strach ma wielkie oczy. Doktor i pańcio tylko przytakiwali. Stan  ciężki to  każdy pomysł dobry. Zaserwowano, więc  Miodkowi lek uspokajający. A jak ma takie opuszczone rusztowanie to pewnie dyskomfort odczuwają  jego narządy. - perorowała zachęcona brakiem sprzeciwu co do leczenia psa pańcia. Już wcześniej wprowadziła dietę na sikanie i tu było dobrze. No to pigułeczki na lepsze trawienie, na poprawę jelit i wątroby. Po paru godzinach był efekt. Po raz pierwszy od wielu dni Miodek spał jak suseł. I tak jest do dzisiaj.  A kumpel jeszcze z nami dziwnym truchcikiem biega, ba nawet jak się kłóciliśmy o piłeczkę to on nam ją zabrał. Nam zdrowym. Ja to się tak przestraszyłam chorowania, że zaczęłam dbać o kondycję. Pierwsza pędzę za aportem, jeszcze trochę i będę lepsza od Naszki, która niestety bystrzejsza jest w tej dziedzinie. Ale ja miałam przerwę w aktywności fizycznej z powodu żywiołowej niechęci do ruchu. Zdarza się.
Mamy żal do ludzkiej bezmyślności, do braku wyobraźni i skrajnego egoizmu. Już trudno zniesiemy jakoś jednonocne strzelania, ale żeby urządzać hukowe atrakcje w każdy dzień, kiedy tylko przyjdzie ochota, to ja Inna składam oficjalny protest. Gdyby nie ta gwałtowna ucieczka, bieg bez tchu Profesorek byłby zdrowy.

Offline WMR

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1606
    • Zobacz profil
Odp: Psy, koty i cała reszta.
« Odpowiedź #50 dnia: 09.02.2015 08:30:10 am »
 "...Już trudno zniesiemy jakoś jednonocne strzelania, ale żeby urządzać hukowe atrakcje w każdy dzień, kiedy tylko przyjdzie ochota, to ja Inna składam oficjalny protest..."

Innusiu...my się pod tym protestem BARDZO...BARDZO...BARDZO...podpisujemy...
Też apelujemy o ciszę w pozostałe dni  roku...a w tym wyjątkowym ostatnim dniu starego ruku...APELKUJEMY O UMIAR w HAŁASAOWANIU...
Pozdrawiamy całe Wasze Stadko...
Basia i Włodek

 

Videoclip