FORUM PRZENIESIONO POD NOWY ADRES: http://drlucy.pl/forum

Możesz pomóc



Pomocnik

Facebook

Przetłumacz stronę


Mapa odwiedzin

Pogoda na dziś

Tu docieramy


Jak Fundacja zaopiekowała się Schroniskiem w Gaju...
(opowiada Lucyna Własinska)

Będąc Członkiem Forum Collie zainteresowana tym Forum przez znana Hodowczynię i Znawczynię tej rasy - Panią Ewę (Hodowla Vangeldis) i skierowana na Dział "Collie w potrzebie" zaczęłam pomagać Collakom potrzebującym pomocy w óżnych częściach Polski.
Dzięki grupie Miłośników tej rasy uratowaliśmy i znalezliśmy domy wielu bezpańskim psom tej wyjatkowej rasy. Przeglądąjc Forum znałazlam wpis Forumowiczki o NIK-u "Szkotka". Było tam tylko jedno pytanie:

A czy była Pani w Schronisku w Gaju?

Schronisko w Gaju - ok. 6 km od Śremu - nie byłam, czasami przekazywałam jak mnie poproszono, środki dezynfekcyjne, nie byłam, bo bałam się tej "wizyty", bałam się tego co tam zastanę, wolałam pomagać finansowo nie będąc "tam na miejscu".

Jednak wobec tak postawionego pytania, które zrozumialam - "Pani pomaga Collakom z róznych części Polski, a czy wie Pani jak żyja psy w Schronisku w Gaju?"

Tutaj muszę wtrącić informację, która jest dość istotna dla całej sprawy, a którą przypomniałam sobie na spotkaniu autorskim, które odbyło się ostatnio.

Schronisko w Gaju miało dwa etapy swojej działalnosci. Założone zostało w 2000 roku przez dr Danutę Płygawko i nieżyjącą już Panią Halinę Miedzińską. Przez 5 lat działalności schroniska, u którego wejścia wisiało hasło „W Gaju jak w Raju” organizowano wiele akcji charytatywnych, w tym festyny na rzecz bezdomnych zwierząt, angażowano do pracy młodzież.

Sama z Córka pomagałyśmy finansowo i rzeczowo, choć nigdy w schronisku w tym czasie nie byłyśmy (ze strachu, że zabierzemy wszystkie psy do domu).

W sobotę 27 lutego 2010 roku odbył się w Cafe Marlena w Śremie wieczór autorski Pani dr Danuty Płygawko z okazji wydania książki „Śrem w małych monografiach. Księgarze i drukarze w Śremie 1869 – 2009”.


W drugiej części spotkania Pani Doktor mówiła na temat Jej wielkiego zaangażowania w pomoc bezdomnym zwierzętom. To właśnie Pani Doktor wraz z nieżyjącą już Panią Haliną Miedzińska zakładały „Schronisko w Gaju”. Pani Danuta przyniosła w sobotę historyczną skrzyneczkę, do której zawsze zbierano pieniądze dla zwierząt na festynach organizowanych przez Panie Danutę i Halinę.

Podarowała kilka swoich ksiażek i do skrzyneczki wrzucano datki na schronisko. Warunki „lokalowe” schroniska byly nie najlepsze, ale zwierzęta były kochane. Schronisko obchodzi w tym roku 10-lecie swojego istnienia. O wydarzeniu tym napiszemy bliżej również na stronie Fundacji.

Nagle cos sie wydarzyło, że prowadzenie schroniska zostało powierzone Osobie, która wygrała przetarg. Nie znam przyczyn takiej decyzji – mogę się tylko domyślac. „Ten okres” to czarna „dziura” w historii schroniska. W miejscowej prasie zaczeły się pojawiać niepokojące artykuły o schronisku i wreszcie ten Post na Foum Collie...

Pojechałam do Gaju, spotkanie zorganizował Redaktor Naczelny Tygodnika Śremskiego. Był na tym spotkaniu również Przedstawiciel Gminy Śrem. Był marzec 2007 roku, Psiaki - było ich około 12-15 - umieszczone w prowizorycznych kojcach w starej chlewni, stały w swoich odchodach w mokrych, śmierdzących pomieszczeniach; na zewnątrz, bez zadaszenia w błocie po kolana. W rozlatujących się budach znajdowały się psy. Żywione były odpadami z miejscowej Jednostki Wojskowej, po kojcach „walały się” kubki po jogurtach, spleśniałe pomidory, ogórki i inne odpadki.

Byłam przerażona, nie spałam dwie noce i postanowiłam „coś zrobić” dla tych biednych Psiaków, by Im poprawić warunki życia. Przecież i tak wystarczy, że zostały opuszczone, wyrzucone przez tych, których kochały bezinteresowną psią miłością. Nie na próżno stare przysłowie mówi: „wierny jak pies”.

Burmistrz końcem 2007 roku przedstawił argumenty, dzięki którym prowadzący schronisko zrezygnowali. Od 1 stycznia 2008 roku opiekę nad Międzygminnym Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt w Gaju objęła Fundacja Dr Lucy na zasadzie „non profit”.

Oblicze schroniska ciągle się zmienia, poprawiają się warunki życia Psiaków; jedno co się nie zmienia to stosunek do zwierząt. Kochamy je, dbamy o nie, szukamy im nowych domów.

W latach 2008 – 2009 do schroniska przyjęliśmy 651 psów, wyadoptowaliśmy 531. W sposób stały w schronisku przebywa 80-100 psów.

Nasza działalność w schronisku dokumentujemy, sprawozdania przekazujemy do Gminy. Dla zainteresowanych poniżej również zamieszczamy te informacje. [będą w następnym tygodniu].

Na zdjęciach pokazujemy:

Jak było
Jak jest

Oceńcie Państwo sami. Najsmutniejsze w tym było to, że tak naprawdę dla nikogo, poza Redaktorem Naczelnym Tygodnika Śremskiego, nie było to przerażające, raczej normalne.

Napisałam i przedstawiłam konieczny plan robót, w którym jako osoba prywatna chciałam partycypować. Pani opiekująca się z ramienia Gminy schroniskiem (Schronisko prowadzone było przez Podmiot wyłoniony w przetargu) robiła wszystko, żeby mnie zniechęcic.

Przepychanki trwały 3 miesiące. Ale ja nie mogłam zapomnieć umierających szczeniaków (są na zdjeciu – te podobne do Dalmatyńczyków) i na szczęście Burmistrz nas wspierał i to On podjął decyzję wypowiadając umowę Podmiotowi, który wygrał przetarg na prowadzenie schroniska.

W schronisku byłam coraz częściej i tam też spotkałam przystojnego Meżczyznę, który budował na swoją rękę zewnętrzny kojec – osoba wydawała mi się znajoma, ale nie wiedziałam skąd. Olśniło mnie, to był Pan Kajetan – znany śremski chirurg.

W schronisku po naszym apelu pojawili się młodzi ludzie – Wolontariusze – Paulina, Dominika, Ala, Marta, Natalia, którzy byli poprzednio traktowani jako „persona non grata”. Po co w schronisku obcy ludzie, po co? Kto ma widziec jak tam jest naprawdę, po co??? Juz i tak zrobiło się dość zamieszania jak pojawiliśmy się w schronisku.

Jednak mimo rzucanych klód robilismy swoje, ogrodziłam stałym płotem schronisko, wybudowałam pierwsze 10 kojców z dwoma dużymi ocieplonymi całorocznymi budami w każdym kojcu. Wyprowadziliśmy wszystkie psy z zawilgoconej, zagrzybiałej, przesiąkniętej zapachami odchodów „starej chlewni”.

Wszystko to robiliśmy, żeby poprawić warunki życia Psiaków. Schroniskiem zarzadzał Ktoś inny. Nikt nam już nie utrudniał naszego działania w schronisku, Burmistrz nas wspierał, Doktor Kajetan namawiał mnie, żeby przejąć schronisko – ale do tego trzeba było założyc Stowarzyszenie lub Fundację.

I tak powstała Fundacja, którą zalozyłam 4 października 2007 roku.

Teraz jest już łatwiej, mamy wielu wspierających nas Przyjaciól z miejscową prasą włącznie: Tygodniem Ziemi Śremskiej, zamieszczającym regularnie ogłoszenia o poszukujących domu Psiakach i Tygodnikiem Śremskim piszącym na bieżąco o życiu schroniska i organizowanych akcjach.



Videoclip